SEZIONE POLACCA: Współczesne oblicza sztuki – Realizm Terminalny czyli świat widziany przez pryzmat przedmiotów i technologii (autor: Izabella Teresa Kostka, 2019)

WSPÓŁCZESNE OBLICZA SZTUKI: REALIZM TERMINALNY czyli świat widziany przez pryzmat przedmiotów i technologii (autor: Izabella Teresa Kostka, 2019)

Od dłuższego czasu mówi się o poważnym kryzysie współczesnej kultury i sztuki, a przede wszystkim literatury i poezji. W zagonionym i zadymionym świecie nie mamy czasu na dostrzeżenie piękna, na kontemplację klasycznych wersów o nieskazitelnej harmonii i muzykalności. Czytelnicy, a szczególnie młode pokolenia, odchodzą od lektury i zainteresowań literackich, gdyż dla większości społeczeństwa pisarstwo i sztuka są uważane za coś staroświeckiego i zbytecznego. Sztywne zasady klasycznego piękna, ustalona rytmika strofy, rymy o precyzyjnych zasadach i strukturze sylabicznej stały się jakby “przyciasne” i archaiczne, a język, mentalność i środki komunikacji werbalnej podporządkowane zostały otaczającemu nas nawałowi przekaźników cyfrowych, komputerów, smartfonów i supremacji zaawansowanej techniki i technologii. Człowiek nie jest już “władcą”, nie stanowi o wolności swych myśli i poglądów, lecz stał się marionetką na linkach – przewodach nowoczesnego systemu. Wszystko zawiera się w informacjach dostarczonych przez kody kreskowe.
Ta smutna prawda stała się inspiracją twórczą dla włoskiego artysty, poety Guido Oldani’ego urodzonego w 1947 r. w Melegnano pod Mediolanem. Artysta wzrastający w młodości wśród rozległych zielonych równin Niziny Padańskiej, wraz z upływem czasu porwany został przez wir boomu ekonomicznego, rozwoju przemysłu, zabudowy terenów rolnych i osobiście uczestniczył w intensywnej transformacji życia i obyczajów nowoczesnego społeczeństwa. Jego kreatywny umysł odczuł potrzebę przekazania swych emocji i spostrzeżeń odchodząc od klasycznych schematów przeszłości, postanowił zrewolucjonizować spojrzenie na świat, na ekspresję artystyczną, aktualizując środki przekazu według praw rządzących współczesnym światem. Jak sam Oldani mówi, a powtarza to często w czasie prelekcji i spotkań literackich, żyjemy w czasach “dell’accatastamento dei popoli / nawarstwiania się społeczeństw”, zamknięci w miastach – betoniarkach (poezja “La betoniera / Betoniarka”), w których kręcimy się jak w wirówce poddani supremacji przedmiotów (wiersz “La lavatrice / Pralka”). Człowiek nie jest już podmiotem, sam stał się tylko przedmiotem. Przyroda i natura zostały zepchnięte na drugi plan, a o naszej egzystencji i rzeczywistości decydują wszechobecne dobra materialne i prawa komercyjnego rynku. To nowatorskie podejście do wizji współczesności doprowadziło pod koniec XX wieku i na początku nowego stulecia do stworzenia przez Guida Oldani’ego odłamu artystyczno – literackiego o nazwie Realismo Terminale / Realizm Terminalny. Stał się on oficjalnym nurtem, można nawet powiedzieć filozofią artystyczną w roku 2010, wraz z opublikowaniem przez Oldaniego książki p.t.”Il Realismo Terminale” ( “Realizm Terminalny”, wydawnictwo Mursia, Mediolan) i pierwszego konkretnego “Manifestu Realizmu Terminalnego”.
Jedną z charakterystyk cytowanego prądu jest zaniechanie tradycyjnego “banalnego” odniesienia metafor do otaczającej nas natury na rzecz tzw. ” similitudine rovesciata / odwróconego podobieństwa”: stany ducha, uczucia, sytuacje nie są porównywane do klasycznych wzorców (np.”Twe oczy iskrzą się jak gwiazdy”), lecz wyrażane są przez pryzmat porównań odnoszących się do świata przedmiotów i techniki (przykładowe podobieństwo odwrócone “Twe oczy świecą jak dwa reflektory”). Realizm Terminalny ukazuje znaną nam rzeczywistość w sposób bardzo bezpośredni, odarty z retorycznych upiększeń, opiera się na bezwzględnej, zwartej stylistyce i eksperymentalnym użyciu wielu pojęć i zwrotów. Dla klasyka deszcz to ” boskie łzy spływające po policzkach”, dla Realisty Terminalnego deszcz to “ołowiane kule, które dziurawią umysły”. Po wielu nurtach poszukujących nowości, wśród których należy wymienić chociażby dadaizm, abstrakcjonizm, metasemantykę Fosco Maraini’ego wydaję się, że właśnie Guido Oldani odnalazł drogę do współczesnego odbiorcy odzierając sztukę z fałszywego idealizmu i sztywnych schematów przeszłości. Oldani przybliżył przekaz werbalny i artystyczny do realiów otaczającego nas nowego tysiąclecia, a co za tym idzie, dokonał specyficznej rewolucji w postrzeganiu wydarzeń, odbieraniu i przetwarzaniu bodźców emocjonalnych i wizyjnych. Realizm Terminalny nie ogranicza się tylko do literatury, lecz znajduje duży oddźwięk w wielu dziedzinach sztuki od fotografii do malarstwa, od teatru do sztuki wizyjnej i tzw. instalacji przestrzennych. W samych Włoszech, w których mieszkam od prawie dwudziestu lat, nurt ten cieszy się co raz większym zainteresowaniem, zdobywa duże grono wielbicieli szczególnie wśród młodej generacji pisarzy i artystów. Realizm Terminalny wychodzi na przeciw problemom współczesności, angażuje się w działalność społeczną, jest blisko ekstremalnych sytuacji politycznych i problemów ekologicznych. Mimo powagi poruszanych tematów nurt ten nie odznacza się sztucznością ani nadmierną ciężkością, wręcz przeciwnie, często potrafi zaskakiwać zdrową ironią i pobudza wyobraźnię rozwijając bezkresną intelektualną kreatywność. Guido Oldani stał się uwielbianym Mentorem, a za jego przykładem w szeregi Realistów Terminalnych wstąpiło wielu liczących się artystów, krytyków literackich i intelektualistów. Wśród nich wymienić należy przede wszystkim prof.Giuseppe Langella i poetów, twórców prestiżowego Piccolo Museo della Poesia / Małego Muzeum Poezji w Piacenzy: Massimo Silvotti, Sabrina De Canio i Giusy Càfari Panico. Poetyka i filozofia Guida Oldani’ego roztacza co raz szersze kręgi, a sam artysta jest częstym gościem liczących się międzynarodowych spotkań i festiwali literackich, targów wydawniczych i sympozjów naukowo – kulturalnych. Znając i śledząc ten kierunek od lat, mając możliwość osobistego zapoznania się z jego twórcą, z entuzjazmem dołączyłam w 2015 roku do grupy Realistów Terminalnych, wśród których znalazłam zrozumienie i inspirację dla mojej poliedrycznej twórczości. Stałam się z przyjemnością oficjalnym rzecznikiem i ambasadorem w/w prądu artystycznego na Polskę.
Czy Realizm Terminalny i “odwrócone podobieństwa / similitudini rovesciate” znajdą swoich wielbicieli także w nadbałtyckim kraju? O tym zadecyduje upływ czasu i nowe pokolenia artystów. Z pewnością u nieprzygotowanego i klasycznego odbiorcy pierwszy kontakt z RT może wywołać pewne kontrowersje i lekki szok estetyczny, gdyż styl ten obala wszystkie tradycyjne kanony piękna i ekspresji na rzecz poszerzania środków przekazu poprzez podstawową regułę: “un oggetto diventa soggetto / przedmiot staje się podmiotem”, a tradycyjny podmiot (człowiek) zostaje sprowadzony do rangi przedmiotu. Osobiście życzę wszystkim Realistom Terminalnym, aby ich sztuka i filozofia znalazła żyzną glebę i aprobację również w odległej od Włoch Polsce, a szerzone nowatorskie poglądy i wizja świata posłużyły jako bodziec do rozwoju i wzbogacenia kulturowej panoramy kraju nad Wisłą. Poniżej załączam niektóre teksty Guida Oldani’ego wraz z jego krótkim życiorysem. Pozdrawiam serdecznie!

Izabella Teresa Kostka, Mediolan, kwiecień 2019

BIOGRAM

GUIDO OLDANI ideatore nurtu o nazwie Realismo Terminale / Realizm Terminalny urodził się w 1947 r. w Melegnano (Mediolan, Włochy), w którym do tej pory żyje i tworzy. Jego dzieła opublikowane zostały w najważniejszych przeglądach literackich drugiej połowy XX wieku począwszy od “Alfabeta” poprzez “Paragone” i “Kamen”. Wśród opublikowanych książek monograficznych znajdziemy zbiory “Stilnostro / Nasz styl” (CENS, 1985), “Sapone / Mydło” (Kamen, 2001), “La betoniera / Betoniarka” (LietoColle, 2005), “Il cielo di lardo / Niebo ze słoniny” (Mursia, 2008), “Il Realismo Terminale / Realizm Terminalny” (Mursia, 2010) i “La guancia sull’asfalto / Policzek na asfalcie” (Mursia, 2018). Wiersze Oldani’ego znajdują się w licznych prestiżowych antologiach, wśród których: “Il pensiero dominante / Myśl przewodnia” (Garzanti, 2001), “Tutto l’amore che c’è / Ta cała miłość co istnieje” (Einaudi, 2003), “Almanacco dello specchio / Almanach lustra” (Mondadori, 2008), “Antologia dei poeti contemporanei / Antologia poetów współczesnych” (Mursia, 2016), “Poesia di oggi. Un’antologia italiana / Poezja dnia dzisiejszego. Antologia włoska” (Elliot, 2016), “Novecento non più / To już nie 1900” (La Vita Felice, 2016), “Luci di posizione / Światła pozycyjne” (Mursia, 2017) i “Poesie italiane 2016. / Poezje włoskie 2016” (Elliot, 2017). Przy Wydawnictwie Mursia prowadzi “La Collana di poesia Argani / Serię publikacji poetyckich Argani” i współpracuje ze znakomitymi gazetami “Avvenire” i “Affaritaliani.it”.

NIEKTÓRE POEZJE WYBRANE ZE ZBIORU “IL CIELO DI LARDO / NIEBO ZE SŁONINY” (Mursia, 2008). Tłumaczenie z włoskiego na język polski: Izabella Teresa Kostka. Interpunkcja i zapis graficzny zgodny z oryginałem.

LA BETONIERA

l’acqua ha già il sale e su, le petroliere,
versano olio, come condimento,
alla zuppa di pesce navigante.
e la gabbia del cielo ha le sue penne
che portano la cacciagione in volo
e i vermi sono filo per cucire,
che tiene insieme ogni zolla nera
e il tutto è nella pancia di dio padre,
che ci mescola, dolce betoniera.

BETONIARKA (La betoniera)

woda jest już słona, a na niej tankowce
dolewają oleju, jak przyprawy
do pływającej zupy rybnej.
i klatka nieba ma swoje skrzydła,
które wznoszą dzikie ptaki do lotu
a robaki są nicią do szycia,
co utrzymuje razem czarne skiby ziemi
i wszystko jest w brzuchu boga ojca,
który to miesza, słodka betoniarka.

CRAVATTE

come cravatte rosse verso il cielo
si affacciano le fiamme al davanzale
incartando i gerani con il fumo.
e un camion grosso con la pancia d’acqua
alza la gamba posteriore e spegne
e hanno salvato il gatto per fortuna
la vecchia no, faceva grida indegne.

KRAWATY (Cravatte)

jak czerwone krawaty w stronę nieba
wychylają się na parapet płomienie
opakowując dymem pelargonie.
a duża ciężarówka z brzuchem wody
podnosi tylną łapę i gasi
całe szczęście, że uratowali kota,
staruszki nie, niegodnie krzyczała.

I DUE

i due cappotti siedono vicini
portati senza portamento alcuno
come due bucce vuote di banane.
si parlano le loro cicatrici
e gli occhi sono anelli di catene,
neanche a ballare suscitano brio
li ha fatti Dio non sempre riesce bene.

DWA (I due)

dwa płaszcze siedzą blisko siebie
noszone bez żadnego stylu
jak dwie puste skórki od banana.
rozmawiają ze sobą ich blizny
a oczy są ogniwami łańcucha,
nawet tańcząc nie wzniecają entuzjazmu
stworzył je Bóg, nie zawsze mu to wychodzi.

MILANO

è il camion fa il trasporto della ghiaia,
la mia patria, ribalta il cassone,
ci scarica a milioni su milano.
e insieme come uova ci sfondiamo
in un budino in cui quasi ci immola
e c’è chi ha il dubbio si sia ormai un po’ in tanti
ma un’altra camionata ci consola.

MEDIOLAN (Milano)

to ciężarówka do transportu żwiru,
moja ojczyzna, wywraca swój kontener
wyładowując nas milionami w Mediolanie.
i razem jak jajka zagłębiamy się w budyniu, składają nas w ofierze
niektórzy mają wątpliwości, jest nas trochę dużo,
ale kolejna dostawa podtrzymuje wszystkich na duchu.

LA LAVATRICE

la centrifuga gira come un mondo
e i suoi abitanti sono gli indumenti
riposti dalla coppia dei congiunti.
si avvinghiano bagnati in un groviglio
i rispettivi panni in capriola,
sono rimasti questi i soli amanti,
quegli altri se si afferrano è alla gola.

PRALKA (La lavatrice)

wirówka kręci się jak świat
i jej mieszkańcy są odzieżą
włożoną do niej przez parę małżonków.
kłębią się mokre rzeczy kręcąc koziołki
to one zostały kochankami,
ci drudzy gdy się dopadną skaczą sobie do gardła.

Artykuł opublikowany w miesięczniku kultury i literatury “WENA” pod redakcją Moniki Knapczyk, nr 4 kwiecień 2019, ISSN: 2299-7830

Dostępny także na stronie autorskiej:

https://izabellateresakostkaswiatsztukiipoezji.wordpress.com/2019/05/15/wspolczesne-oblicza-sztuki-realizm-terminalny-czyli-swiat-widziany-przez-pryzmat-przedmiotow-i-technologii-autor-izabella-teresa-kostka-2019/?preview=true

I na portalu dziennikarskim Alessandria Today:

https://alessandriatoday.wordpress.com/2019/05/23/sezione-polacca-wspolczesne-oblicza-sztuki-realizm-terminalny-czyli-swiat-widziany-przez-pryzmat-przedmiotow-i-technologii-autor-izabella-teresa-kostka-2019/?preview=true&fbclid=IwAR39K5E3FVqO5UBZqAviPEFR8FK02bnFBhu7lbZN1Y08XZmnYMju3-_SUnE

Wszystkie prawa zastrzeżone

Poeta włoski Guido Oldani – założyciel Realizmu Terminalnego z magazynem Wena w swoim domu pod Mediolanem, maj 2019
Advertisements

“DA QUI ALL’ ETERNITÀ” di Maria Rosa Oneto

“Da qui all’Eternità” di Maria Rosa Oneto

E se la morte fosse un “miraggio” di beatitudine infinita dopo un faticoso cammino terreno?!
Difficile dare una risposta concreta a questa domanda. Appare chiaro, che già al primo vagito, l’essere umano, va incontro alla morte. Uscendo dal grembo materno, l’essere, si schiude come un fiore al mattino, pronto a godere di ogni beneficio e sovrastruttura gli venga creata attorno.
Tuttavia, nell’angolo remoto della creazione, staziona il destino – gia scritto nelle stelle, benché sconosciuto – di più non è dato sapere e solo vivendo passo dopo passo, sino all’ultimo respiro, sapremo di essere stati fortunati o meno.
Ma già apprendere che si nasce per morire, attraverso l’invecchiamento del corpo e la sua definitiva decadenza, poco consola.
Ogni cosa che esiste, è destinata a regredire, usurarsi, “rovinarsi”; sino ad essere gettata, fatta a pezzi, trasformata o sostituita con un modello nuovo.
Così la natura, che in primavera, tolto l’involucro invernale, riprende a “respirare” e a sfoggiare tutto il suo splendore sino all’autunno inoltrato.
Dunque: morire, come fatto necessario. Un’occasione che non è possibile rimandare e della quale non si conosce la data. Ogni attimo, può essere quello giusto e come per incanto, dover lasciare tutto: amori, ricchezze, piaceri e dolori.
L’ Uomo, condannato a morire, ne porta il peso sulle spalle e più avanza con l’età, maggiormente ne avverte la malefica presenza. L'”istinto” per la morte, ci dovrebbe far capire, con l’avverarsi della ragione e l’etica morale del peccato, il comportamento da seguire per ritemprarsi di gioia, di benessere e
pace, ogniqualvolta ci sentiamo tristi e abbandonati. Si nasce nudi, fragili e indifesi e si ritorna ad esserlo da anziani. Nel frattempo, si vive male, attorniati da venti di guerra, crudeltà, invidie, gelosie e tragedie di ogni genere. Oggi, al pari del passato.
La vita, come dono prezioso, andrebbe: protetta e sostenuta con indicibile tenerezza e accompagnata nel suo percorso dall’accudimento fraterno, dall’amore e dalla speranza.
Non si diventa grandi, perché così è dato crescere e decidere per mostrarsi autonomi.
Ci si ritrova adulti, quando permangono i sentimenti, l’umanità, la voglia di fare, lo scambio di opinioni con gli altri. Non è richiesta un’eccessiva saggezza – non ne saremmo capaci – È richiesta un’umanità partecipe. Una sorta di resilienza che non ci faccia sentire: inutili, stressati e assenti dal presente.
L’esistenza è un’esperienza a piedi scalzi, dove si deve lottare e penare per non farsi pungere. Il dolore, la malattia, la sofferenza possono diventare maestre d’insegnamento
non solo da un punto di vista cristiano, ma anche per colui che ateo o laico, porta avanti il senso del rispetto, del dovere e della buona creanza.
La morte ci rende uguali e “meschini” più della vita. Non la tieni lontana con i soldi, la prepotenza, l’arroganza. Se fortunati, può essere incantevole, meravigliosa, anche quando non ce ne accorgiamo. Così per il muratore come per l’artista. Ognuno nel proprio ambito individuale.
Sarebbe bello, se alla fine per i buoni e i peccatori lievi, ci fosse una ricompensa ultraterrena. Chissà? Un Mondo alternativo, dove rinnovarsi, tornare ad amarsi, incontrare persone care che non ci sono più. Sarebbe magnifico, ritrovare il proprio corpo abbellito e risanato. Tornare a sognare in una dimensione speciale dove l’Anima canta la propria dolce Eternità!

Maria Rosa Oneto
Tutti i diritti riservati all’autrice

“MISERIA e POVERTÀ” di Maria Rosa Oneto

Miseria e Povertà” di Maria Rosa Oneto

La povertà assoluta o estrema, viene definita tale, quando una comunità o un’intera regione sono costrette a vivere con meno di 1,90 dollari al giorno; il che significa non potersi procurare: cibo, acqua, medicine e ciò che serve per un’esistenza dignitosa.
Il tredici per cento della popolazione mondiale vive (?) in tali condizioni. Vale a dire che 902 milioni di individui (quindici volte la popolazione italiana) soffrono di indigenza e carestia.
Oggi, la povertà si estende a macchia di leopardo e riguarda l’intero Pianeta, da Nord a Sud.
I Paesi più poveri del mondo sono così raggruppati:
* Africa Subsahariana: 42,7 per cento
* Asia meridionale: 18,8 per cento
* Asia orientale e zone del Pacifico: 7,2 per cento
* America Latina e Caraibi: 5,6 per cento.
Questi dati si riferiscono al totale della popolazione che vive in condizioni di povertà estrema.
In particolare, la popolazione dell’Africa Subsahariana che ammonta a circa un miliardo di persone.
Significa, che quasi 430 milioni di esseri umani, giacciono in situazioni di estrema indigenza.
Al giorno d’oggi, 795 milioni di persone, soffrono non solo per carenza di cibo e micronutrienti, ma pure per l’aumento rischioso di contrarre malattie; riducendo così la produttività e impedendo un adeguato sviluppo fisico e mentale.
In Italia, dopo quasi dieci anni di crisi economica, la povertà assoluta è raddoppiata nel 2005. Circa due milioni di soggetti, ovvero il 3,3 per cento della popolazione pativano una siffatta condizione.
Tra il 2011 e il 2013 si è verificato l’incremento più drammatico: in un solo triennio, i poveri assoluti, sono passati dal 4,4 per cento al 7,3% della popolazione.
Nel 2017 erano 8,3 per cento con un aumento ulteriore al presente.
La maggior parte di coloro che vivono in condizioni di povertà assoluta, risiedono nel Mezzogiorno, il 56,1% del totale.
La povertà, è in continuo aumento tra le fasce più giovani della società.
Nel 2007, l’incidenza della povertà tra i giovani, tra i 18 e i 34 anni, era del 2,7%. Attualmente, il dato è più che triplicato e sfiora il 10%. Significa che ad entrare in crisi sono soprattutto le famiglie e i bambini, la categoria più penalizzata.
Si nota che tra il 2005 e il 2014, circa il 70% dei nuclei familiari, ha subito una diminuzione o uno stallo della propria situazione economica, che riguarda addirittura il 97% delle famiglie.
Eurostat, afferma che in Italia, il reddito del quinto dei cittadini più ricchi è 6,3 per cento volte, quello del quinto dei più poveri.
Anche l’Oxfam denuncia le carenza del sistema economico attuale, che “consente solo ad una ristretta cerchia di accumulare ingenti fortune; mentre, sulla Terra centinaia di milioni di persone, lottano per la sopravvivenza con salari da fame”.
L’82 per cento dell’incremento di ricchezza globale, registrato l’anno scorso, è finito nelle casseforti dell’1 per cento più ricco della popolazione. Mentre, la metà più povera del Pianeta (3,7 miliardi di persone) ha avuto lo 0 per cento.
In Italia, a metà del 2017, il 20 per cento più ricco degli Italiani, deteneva oltre il 66% della ricchezza nazionale netta.
Mentre, il 50% più povero, possedeva solo l’8,5%.
Proseguendo con tali livelli di povertà e disuguaglianza così elevati, si rischia un gravissimo impedimento nello sviluppo del capitale umano, con tutte le conseguenze che ne potranno derivare in termini di stabilità e di pace sociale.

Maria Rosa Oneto

Tutti i diritti riservati all’autrice

“EROISMO MALSANO” di Maria Rosa Oneto

Foto: Pixabay

“Eroismo malsano” di Maria Rosa Oneto

Nel corso di quest’ultimi decenni, abbiamo perso parte dell’innata umanità.
Un po’ per l’accrescersi di una forma di egoismo/individualismo narcisistico; un po’ a causa dell’impoverimento di valori morali e di una non buona educazione, già a livello infantile/giovanile.
Mancando giuste regole e dettami positivi, l’individuo, sempre più è andato smarrendo la “gioia” di provare buoni sentimenti; il senso del dovere e della lealtà. La coscienza, senza pentimento, rimane evulsa dalla realtà e spadroneggia per proprio tornaconto. “La vita, non vale niente, mentre, la morte è una sfida per chi non ha nulla da perdere!” Vita e morte, finiscono così per soccombere nel ruolo ambiguo dell’indifferenza e del menefreghismo. Uccidere per pochi euro o per acquistare una dose di eroina, è diventata un’abitudine consueta e ordinaria. Sfogare i propri istinti bestiali su soggetti deboli, indifesi, siano essi: animali o persone, è una forma di “eroismo malsano” del quale vantarsi ed esibire le gesta senza ritegno alcuno. La mancanza di restrizioni e di leggi adeguate o male interpretate, fanno il resto.
Cattivi consiglieri: i mass media, le trasmissioni urlate, la politica falsa e infingarda, i giochi tecnologici che invitano alla violenza, agli estremismi, all’esaltazione della ferocia e del potere.
Oggi, che le emozioni paiono scomparse, insieme ai sentimenti, ci sostentiamo di apparenza, di noncuranza verso gli altri, di assenza di comprensione e misericordia.
Tutto sembra dovuto, al prevalere della boria e dell’arroganza. Più si è poveri di cultura, di onestà intellettuale e morale, ancor meglio prevale il disamore per se stessi e per il prossimo. Si soffre di obesità per eccesso di cibo, con tutte le conseguenze che comporta a livello sanitario, non solo per un bisogno prettamente fisiologico; ma, anche come sinonimo d’ingordigia a carattere psicologico. “Siamo ciò che mangiamo”, nutriti male, quasi deformi, incapaci di muoverci e di fare quattro passi senza usare l’automobile. Si eccede per vizio, per lassismo o per avidità. Stanchi, annoiati, frustati, avviliti nei confronti di una società intera, che peggiora giorno per giorno, e di conseguenza, trascina nel baratro noi stessi.
Perso il dono della lettura, imprigionati alle macchinette “mangiasoldi”, alle carte da gioco, agli oroscopi italiani o cinesi, alle previsioni da burla di fattucchiere e cartomanti… vaghiamo come automi alla ricerca dell’eterna giovinezza. Della felicità ad ogni costo, della facile ricchezza per ritrovare la nostra identità che abbiamo smarrito correndo verso un immaginario Eden di illusione e subdolo benessere. Dicono che “la bellezza salverà il Mondo”, Dio lo volesse! Lo auguro a tutti e anche a me stessa!

Maria Rosa Oneto

Tutti I diritti riservati all’autrice

“LA TRIBÙ DELLE ANIME PERSE” di Maria Rosa Oneto

Foto: Pixabay

“La Tribù delle Anime Perse” di Maria Rosa Oneto

In quest’epoca, pervasa dal “decadentismo morale” e dalla smania di possesso, con gran confusione tra reale e virtuale; ciò che appare evidente è lo “smembramento di valori positivi”, in cui tutti siamo caduti. Sembra che, più nulla ci sgomenti, ci terrorizzi o ci faccia inorridire! Siamo abituati al male come il demonio si è adagiato all’Inferno. Nulla di bene ci consola, continuamente tormentati, stressati, sotto torchio.
La violenza fisica e psicologica, pare che sia diventata una ragione esistenziale. Uccidere, viene facile e spontaneo come mangiare un gelato. Persone di ogni età e di varia estrazione sociale s’imbottiscono di droghe, di alcol e psicofarmaci. Una volta al volante: causano morti, incidenti invalidanti, feriti gravi e famiglie rovinate per sempre. Sparatorie, pestaggi, ladrocini, scontri tra tifoserie calcistiche avvengono sia fuori, in strada, che tra le mura domestiche. Donne, bambini, animali inermi, trattati come “oggetti” di nessun valore; che neppure il cassonetto dell’immondizia accoglierebbe piu con umile decenza.
Ovunque, truffe monetarie, scandali riguardanti la pedofilia e la sessualità.
Arroganza e ragionamenti urlati, contraddistinguono l’ambito politico, i giornalisti d’assalto, i mafiosi dei “pizzini” dal grilletto facile.
Una sorta di Circo della sopraffazione, della prepotenza, dove giocano la loro parte, individui con maschere di carne e le anime obese, flaccide come foie gras
L’anormalità che diventa “normale”, spiegata da “tronisti”, mestieranti della finta democrazia, da omuncoli dal successo facile, da venditori d’illusioni che sfiatano parole, al posto del fumo.
Il bullismo che oltre a raggruppare adolescenti e ragazzini di pari età (con l’appoggio spesso dei genitori) oggi, sconfina nel sadismo e nella tortura. Per noia, per vigliaccheria, per grettezza mentale e assenza di cuore, diventa una “goduria” dar fuoco a un barbone, spezzare a bastonate il collo di un cigno maschio; vessare per anni un povero cristo”, malato psichico, sino a condurlo alla morte con calci e pugni, nell’indifferenza generale. Il tutto filmato con il cellulare e condiviso in rete, al pari di una prodezza eroica di cui vantarsi.
Da questa società amorfa e narcotizzata, rifatta di plastica dalla testa ai piedi, ma che cosa vogliamo aspettarci! NULLA! O solo il peggio.
Mancano: rispetto, regole severe, formazione civica e sentimentale. Manca la famiglia (ma quale?) che dia il buon esempio; che sappia discernere il bene dal male, che si riscopra nuovamente genitrice/genitore, capace di educare, correggere, punire.
Siamo davanti a un “branco” di smidollati, che non sanno leggere un libro, parlare italiano, pur vestendo griffato e con i capelli tagliati all’ultima moda. La “Tribù” delle “anime perse”, infestano le periferie e le metropoli di lordume, movida e sterco umano.
Siamo colpevoli, Noi adulti, a non aver insegnato, tramandato, il senso della buona educazione, del sacrificio e dell’onesta’ che, sempre appagano pur nella desolazione e nella più nera povertà.

Maria Rosa Oneto

Tutti i diritti riservati all’autrice

“LE MALATTIE MENTALI” di Maria Rosa Oneto

Foto Pixabay

“Le Malattie Mentali” di Maria Rosa Oneto.

La vita scorre sbuffando come un treno a vapore.
Ogni giorno, ripetiamo gli stessi gesti, identici, consunti, logoranti.
Siamo marionette senza saperlo. Capaci del “libero arbitrio”, ma non di vera scelta.
Stressati, collerici, sempre più violenti e disumani.
A quanto riporta l’Oms (Organizzazione mondiale della sanità), il peso complessivo dei disturbi mentali, continua ad espandersi con un impatto notevole sulla salute e sui principali aspetti: sociali, umani, economici che riguardano tutti i Paesi del mondo.
Codesti sono caratterizzati da una combinazione di pensieri anomali, percezioni, emozioni, comportamenti e relazioni con gli altri. Tra quelli maggiormente diffusi riscontriamo: depressione, disturbo affettivo bipolare, schizofrenia, psicosi, demenza, disabilità intellettive e autismo.
La depressione è una delle cause primarie di disabilità in tutto il mondo. Ne soffrono circa 300 milioni di persone. Le donne, rispetto agli uomini, sono quelle più colpite.
Il disturbo affettivo bipolare e la schizofrenia, riguardano, la prima, circa 60 milioni di individui. La seconda: 23 milioni a livello globale. La demenza, al momento, conta cinquanta milioni di vittime.
L’Oms, dichiara che sull’intero pianeta, il 10-20% di bambini e adolescenti, soffre di disagi mentali e che le condizioni neuropsichiatriche sono la principale causa di disabilità.
La metà di tutte le patologie mentali, inizia all’età di 14 anni, a detta degli esperti. Mentre 3/4 di queste, comincia verso i 25 anni. Se non trattate adeguatamente, tali condizioni, possono influenzare pesantemente sullo sviluppo dei giovani e sulla possibilità di vivere in maniera soddisfacente e produttiva;
una volta diventati adulti.
Il divario tra la necessità di trattamento e la sua reale offerta, è molto ampio in tutto il Mondo. Nei Paesi a basso e medio reddito, il 76-85% dei soggetti con disturbi mentali non riceve alcun trattamento. Mentre, in quelli ad alto reddito, si scende a valori che variano tra il 35-50%.
I disturbi psicotici, come la schizofrenia, il delirio, i disturbi dell’umore (come quello bipolare, la depressione maggiore) ; disturbi d’ansia, anoressia, bulimia nervosa, quelli associati all’uso di sostanze tossiche e all’alcol, costituiscono un importante problema di Sanità pubblica.
Si presenta in tutte le classi di età, sono associati a difficoltà nelle attività quotidiane, nel lavoro, nei rapporti familiari e interpersonali e sono all’origine di elevati costi sociali ed economici, sia per le persone colpite che per i loro cari.
In tale ambito, sia la scuola (intesa non solo come luogo dove apprendere contenuti, ma anche come contesto dove poter sviluppare like skills) che la famiglia, la comunità locale e il sistema sanitario nazionale ricoprono un ruolo determinante e decisivo.
In Italia, l’Istituto Superiore di Sanità (ISS), porta avanti molteplici attività di ricerca, sorveglianza, di prevenzione e comunicazione nel chiaro intento di garantire la salute mentale ad un numero sempre più crescente di popolazione.

Maria Rosa Oneto

Intervista a Carmine Laurendi: Quando il pathos diventa talento a cura di Sabrina Santamaria.

Intervista a Carmine Laurendi: Quando il pathos diventa talento a cura di Sabrina Santamaria.

• Alcuni cenni su Carmine Laurendi

Carmine Laurendi è un giovane poeta che in questi ultimi anni ha pubblicato due raccolte poetiche: “Ti pensu notti e ghiornu Bagnara” e “Ogni cosa cu so tempo”, spesso nelle sue liriche esalta l’amore per il suo paese natio, Bagnara oppure snocciola con grande stile spunti e riflessioni attuali e di carattere sociale.

S.S: Quando è stato il tuo primo incontro con la poesia?

C.L: Mi sono avvicinato alla poesia subito dopo la morte di mio padre. Grazie ad essa sono riuscito a liberarmi del peso che mi portavo dentro.

S.S: A quale poeta della letteratura ti sei ispirato maggiormente? Sempre se c’è uno stile che più di tutti ti ha affascinato…

C.L: Non mi ispiro a un poeta o a uno stile in particolare. La mia poesia nasce spontaneamente, da un attimo, da un pensiero o da una riflessione. Apprezzo tuttavia l’ermetismo di Salvatore Quasimodo, e recentemente ho iniziato a leggere con passione le opere di un poeta originario della mia terra, Vincenzo Spinoso.

S.S: Cosa ti ha particolarmente spinto a pubblicare due raccolte poetiche?

C.L: L’idea di pubblicare le mie raccolte poetiche è nata dai commenti, dai suggerimenti e dalle critiche costruttive dei miei amici e dei miei compaesani. Dal loro interesse sono scaturiti i miei libri.

S.S: Secondo te cosa la poesia può ancora trasmettere alle nuove generazioni?

C.L: Alle nuove generazioni la poesia può ancora trasmettere un’idea di bellezza, di purezza, di spontaneità, valori quanto mai necessari in questo mondo confuso.

S.S: Quale potrebbe essere il suo messaggio?

C.L: La mia vena poetica ha origine dal luogo in cui sono nato, dalle mie origini e dallo studio costante. Contestualmente cerco sempre di essere aperto verso altre culture e nuovi orizzonti.

S.S: Le poesie, spesso, hanno risvolti dal punto di vista sociale… Per quali fenomeni sociali pensi che la poesia possa essere incisiva?

C.L: La poesia è una forma d’arte, e come tutte le arti potrebbe allontanare i giovani dalla strada, attirando la loro attenzione e offrendogli una speranza. In questo senso, mi sento di poter affermare che la poesia ha un ruolo salvifico.

S.S: Al centro delle tue liriche metti sempre il tuo paese natio, Bagnara, pensi che lo spirito del poeta sia quello di mettere al centro i luoghi in cui viviamo? Oppure bisogna essere “cittadini del mondo”?

C.L: Io parlo del mio paese non perché sia speciale, ma perché lo amo. Questo amore lo rende unico. Allo stesso modo chi legge le mie poesie, attraverso le mie parole rivive l’amore per il proprio paese e le proprie origini.

S.S: Secondo te la poesia è il sentimento più profondo dell’essere umano? Oppure è il frutto di un’erudizione attenta e continua?

C.L: Sono due espressioni simbiotiche, nel senso che la poesia nasce spontaneamente come espressione profonda dell’anima, ma poi si evolve in erudizione, come allenamento costante.

S.S: Qual è il ruolo del poeta nella società attuale? E rivestendo questo ruolo come potrebbe agire?

C.L: Il poeta non deve ergersi a giudice, né pontificare. Nella società odierna il poeta deve essere soprattutto una persona umile che cerca di far riflettere il pubblico attraverso i suoi pensieri e le sue emozioni.

S.S: Per esprimere con i colori o con la musica la tua poetica a quale quadro o composizione musicale ti riferiresti?

C.L: Le opere di Renato Guttuso esprimono al meglio il mio modo di fare poesia. Vi ringrazio per questa opportunità che mi avete regalato, mi avete reso ospite su questo blog stupendo. Alla prossima.

INTERVISTA a MARIA TERESA DE DONATO: Narratrice della fisiologia dell’amore (a cura di Sabrina Santamaria)

Maria Teresa De Donato

Intervista a Maria Teresa De Donato: Narratrice della fisiologia dell’amore, a cura di Sabrina Santamaria.

• NOTE BIOGRAFICHE

Maria Teresa De Donato, Ph.D. è nata a Roma, dove ha vissuto, studiato e lavorato fino all’inizio del 1995, prima di trasferirsi definitivamente negli Stati Uniti.
Dopo essersi diplomata presso l’Istituto tecnico del turismo “J. F. Kennedy”, Maria Teresa ha frequentato per due anni la facoltà di Magistero – dipartimento di lingue e letteratura straniere moderne presso l’Università “La Sapienza” di Roma, abbandonandola alla fine del secondo anno, perché non si sentiva particolarmente motivata a proseguire i suoi studi. Allo stesso tempo studia anche giornalismo alla scuola superiore di giornalismo “Accademia”.
Una volta negli Stati Uniti, Maria Teresa riprese i suoi studi in giornalismo e si laureò presso l’American College of Journalism. La sua natura estremamente versatile ed eclettica, la sua grande varietà di interessi e il suo approccio olistico e multiculturale non solo alla salute ma, ancor più, alla vita stessa le ha permesso nel corso degli anni di pubblicare opere di diversa natura.

S.S: Quale immagine di te vuoi veicolare ai lettori?

T.D.D: Desidero veicolare un’immagine che corrisponda quanto più possibile a chi sono nella realtà, come donna e come autrice: una persona eclettica, che ha una veduta olistica e multidisciplinare della vita; che si pone delle domande ‘universali’ a cui cerca di dare delle risposte, magari approcciando il tema da prospettive non comuni e seguendo ragionamenti non convenzionali. Il mio scopo, almeno negli intenti, è sempre quello di aiutare il lettore, di ispirarlo, di aumentare in lui la consapevolezza e di motivarlo ad intraprendere modi di pensare ed azioni positivi affinchè possa vivere una vita più equilibrata, serena, felice e gratificante e contribuire anche lui alla creazione di un mondo migliore.

S.S:I tuoi personaggi quali parti di te incarnano?

T.D.D: Oltre alle caratteristiche indicate sopra, sicuramente la passionalità, la capacità di analisi, l’attenta osservazione della realtà che li circonda e dei comportamenti umani, oltre ad un profondo senso della sacralità e della spiritualità – che per me non hanno nulla a che vedere con il concetto di ‘religione’, ma prescindono da esso – nonché dell’Amore, non solo Eros, ma inteso nella più ampia accezione del termine. Tutto ciò mi ha sempre affascinata.

S.S: Con i tuoi romanzi quale target di lettori vorresti raggiungere?

T.D.D: Oceano di Sensi, il mio primo romanzo fiction, che ho pubblicato di recente, è rivolto, per i suoi contenuti, ad un pubblico adulto (maggiorenni). Benché nelle mie intenzioni iniziali non avessi pianificato di scrivere un romanzo erotico, quando poi mi sono trovata ad approfondire gli aspetti legati alle relazioni sentimentali di Claudia, la protagonista, ho ritenuto, proprio per la mia veduta olistica della Vita e del Mondo, di non poter escludere la sessualità, che comunque è sempre stata e rimane una componente fondamentale del rapporto di coppia. Infatti, affinché l’individuo abbia una vita veramente felice, equilibrata ed appagante sotto ogni aspetto, ritengo che Amore e Sessualità debbano andare di pari passo e complementarsi, proprio come nel simbolo Yin e Yang, piuttosto che prescindere l’uno dall’altra. Come conseguenza di questa mia veduta, il romanzo ha finito con il diventare profondamente erotico. Tanti sono, comunque, anche i riferimenti storici e le domande e gli aspetti introspettivi presenti in esso, quindi il romanzo può piacere ad un vasto pubblico di lettori aventi preferenze ed interessi diversi.
Il secondo romanzo, che sto ultimando ed è di prossima pubblicazione, ha un carattere autobiografico-storico-genealogico, una sorta di “memoir”, molto ricco, profondo ed altrettanto interessante, a mio avviso, che può affascinare un pubblico molto vasto, composto di donne, uomini, adolescenti, insomma sia di coloro che hanno preceduto o vissuto certi eventi storici, sia quello composto dalle generazioni più giovani che magari scopriranno attraverso la sua lettura i nei, ma anche “il patrimonio” e “la ricchezza culturale e delle tradizioni” di un mondo e di una società, sotto molti aspetti più semplici e migliori, in cui sono nati, cresciuti e si sono mossi i loro genitori e i loro nonni e a cui molti della mia generazione e di quelle che mi hanno preceduta guardano con una certa nostalgia, consapevoli di quanto sia andato perduto.

S.S:Cosa ti ha ispirata alla scrittura di “Oceano di sensi”?

T.D.D: Molti fattori: La vita e le esperienze di donne in generale che hanno sofferto e sono state abbandonate dal proprio uomo, magari con figli che hanno dovuto crescere poi da sole; l’aver conosciuto persone che, benché di origini italiane, sono nate e cresciute in Libia dove sono rimaste fino al colpo di stato di Gaddafi, in seguito al quale hanno dovuto abbandonare il Paese e rientrare in Italia come ‘profughe’; le varie sfaccettature dell’Amore, delle relazioni, della sessualità; l’imprevedibilità della Vita che, come diceva mia zia Anna Maria “Ha più fantasia di noi”. Tutto può essere motivo di ispirazione per me: una frase detta, un’esperienza vissuta direttamente o indirettamente, un ragionamento fatto con una persona, magari sconosciuta, in treno o in aereo, una riflessione fatta prima di addormentarmi la sera o mentre camminavo…

S.S:Nel tuo ultimo romanzo racconti della colonizzazione libica. Sei affascinata dalla cultura africana?

T.D.D: Sì, ma non solo da quella africana. I miei erano amanti della cultura, dei libri, dei viaggi. Mio padre, che è stato per decenni socio della Società Geografica Italiana e socio vitalizio del Touring Club Italiano, sin da bambina mi ha portata a vedere documentari e mostre su culture e popoli stranieri. Questo ha spianato la strada ai miei successivi studi linguistici e turistici. Sono sempre stata affascinata dalle culture straniere, così diverse per molti aspetti dalla nostra. Credo che tale conoscenza, se fatta con una mente aperta al confronto e ricettiva, costituisca una ricchezza unica, immensa e da tesoreggiare. La cultura africana è sicuramente quella che conosco meno e che, nei limiti imposti dal romanzo, ho cercato di approfondire, o quantomeno di avvicinare e descrivere quanto più possibile.

S.S: La tua protagonista Claudia è la tua alter ego o la tua antitesi?

T.D.D: Entrambe le cose. Prevalentemente la mia alter ego, ma non in tutti gli aspetti. Ad esempio con Giorgio, l’ex marito, io sarei stata molto dura, mentre lei, al contrario, si è limitata ad accettare passivamente le sue scelte con tutte le conseguenze del caso. Io sarei stata molto più combattiva. In questo senso ritengo che le differenze tra noi non dipendano tanto da fattori generazionali, ma soprattutto da personalità diverse. In alcuni casi, quindi, Claudia rappresenta più la mia antitesi.

S.S: Secondo te è possibile nel mondo trovare un uomo come Eugenio o è l’esasperazione impossibile del desiderio di ogni donna?

T.D.D: Premettendo che la perfezione, almeno come la intende la maggioranza delle persone, ed il “Principe azzurro” non esistono, secondo me è possibile, anzi, possibilissimo. Il problema a mio avviso è un altro ed io lo identificherei in due aree: 1) La Vita, l’Universo, Dio – o come lo/la vogliamo chiamare – sa perfettamente ciò di cui ognuno di noi ha bisogno; non ciò che semplicemente ‘desidera’, ma ciò che a livello profondo il suo cuore, la sua anima, la sua natura cerca, richiede per essere felice ed avere una vita appagante. Ma noi ci conosciamo veramente? Sappiamo veramente chi siamo e di cosa abbiamo realmente bisogno? Detto questo, perché ogni ‘Claudia’ abbia il proprio ‘Eugenio’ occorre, quindi, colmare questa lacuna e sintonizzarci con l’Universo (=con il nostro Io più profondo), acquistando maggiore consapevolezza e conoscenza di chi realmente siamo ed aspettare. L’Amore, quello con la A maiuscola non va ricercato; non dobbiamo andare a caccia di nessuno. Al contrario, sarà l’Amore che verrà a noi: dobbiamo solo coltivarlo in noi stesse/i ed essere pronte/i a riconoscerlo e ad accettarlo quando si presenterà. Questo ci porta al secondo aspetto da tenere in considerazione e che spesso preclude al Vero Amore la possibilità di manifestarsi o di trovare posto nella nostra vita, e cioè 2) la paura di restare sole/i e l’erronea convinzione che per essere felici si debba necessariamente stare in coppia. Questo modo di pensare e di operare crea ansia e spinge troppe persone a gettarsi precipitosamente e a capofitto in relazioni con individui con cui non c’è affinità di alcun tipo o se c’è (come possono essere l’attrazione fisica ed i rapporti sessuali appaganti almeno in un primo momento) è superficiale e non destinata a durare nel tempo, proprio perché non soddisfacendo l’individuo a tutti i livelli (mente, corpo e spirito) questi finisce, inconsapevolmente, con l’agire come un bambino piccolo che, in tempi record, perde interesse per un “giocattolo” e passa a quello successivo. Queste relazioni ben presto si manifestano per quello che sono in realtà e cioè una scelta sbagliata.
Per ogni Claudia esiste, quindi, il proprio Eugenio e viceversa.

S.S: Cos’è per te l’amore? Cosa significa amare per te?

T.D.D: L’Amore, quello vero, quello con la A maiuscola e di qualsiasi tipo si tratti, incluso quindi quello Eros, ossia quello che lega due persone sentimentalmente come nel rapporto di coppia, è la vera e più grande forza dell’Universo. È pura energia, come d’altronde lo è ogni altra cosa, visibile o invisibile che sia: si tratta di un’energia positiva, costruttiva, che permea tutto, smuove tutto e supera qualsiasi barriera permettendo ai più meravigliosi ‘miracoli’ di aver luogo. Per me amare, significa vibrare in sintonia con questa energia e riuscire a manifestarla nella mia vita al meglio delle mie possibilità ed in ogni ambito: nei confronti di me stessa, nel rapporto di coppia, verso i miei familiari, amici, conoscenti, l’Umanità in generale, l’Universo e quello che molti tra noi concepiscono come Dio a prescindere da come Lo/La definiscano – Il Campo, la Consapevolezza Suprema, l’Energia Cosmica, la Mente Universale, Yahweh, Geova, Allah o altro.

S.S: Raccontami della tua storia letteraria…

T.D.D: Ho iniziato a scrivere da giovanissima. I miei primi articoli apparvero nel Giornale In Cammino mentre frequentavo le scuole elementari. Dal 1980 al 1982, oltre a frequentare l’Università ‘La Sapienza’, Facoltà di Magistero – Lingue e Letterature Straniere Moderne, che però ho abbandonato alla fine del secondo anno per mancanza di interesse, ho studiato presso la Scuola Superiore di Giornalismo ‘Accademia” collaborando al tempo stesso, come Assistente Editoriale, alla revisione e all’aggiornamento di tre volumi di geografia turistica di un mio ex professore dell’Istituto Tecnico per il Turismo.
Successivamente, una volta trasferitami negli USA e non potendo lavorare per motivi di burocrazia, ne ho approfittato per riprendere a coltivare questo mio grande sogno: scrivere. Ho seguito prima un corso di scrittura per non-fiction organizzato dal Writer’s Digest e poi mi sono diplomata presso l’American College of Journalism. Sono stata autrice di alcune poesie, tra cui “Darkness” (Tenebre), “Ocean of Senses” (Oceano di Sensi) e “Night of Love” (Notte d’Amore). Le prime due sono state pubblicate negli USA dalla Cader Publishing sull’antologia Etchings nel 2000. “Ocean of Senses” ha ottenuto una Honorable Mention nell’estate del 2000 ed è stata pubblicata anche sull’antologia Ovations nell’estate del 2001, ottenendo, sempre nel 2001 il President’s Award of Literary Excellence, ed è apparsa anche sul N. 13 del periodico italiano L’Etruria (15/08/2002), nello spazio dedicato alla cultura.
Negli anni ho collaborato, in qualità di scrittrice freelance, content manager, editor-in-chief (caporedattrice), ricercatrice bibliografica, e/o traduttrice, con riviste e giornali vari sia americani sia europei.
Dal 1995 ad oggi ho svolto un’intensa attività di scrittura che può essere riassunta come segue:

• Traduttrice della raccolta di Poesie MAGMA (di Alessandra Trotta) (2002);
• Autrice dell’articolo sul Tumore uterino (Mioma), pubblicato dalla rivista online di Omeopatia Hpathy (2013): http://hpathy.com/clinical-cases/case-study-abdominal-mass/ ;
• Autrice dell’articolo sull’Asma bronchiale in un bambino di 18 mesi, pubblicato dalla rivista online di Omeopatia Hpathy (2015): http://hpathy.com/clinical-cases/asthmatic-bronchitis-in-an-18-month-old-boy/ ;
• Autrice di The Dynamics of Disease and Healing – The Role That Perception and Beliefs Play In Our Health and Wellness (2015) (Le Dinamiche della Malattia e della Guarigione – Il Ruolo che Percezione e Convinzioni rivestono nella nostra Salute e nel nostro Benessere);
• Coautrice (Denis Gorce-Bourge) di DARE TO RISE – Reshaping Humanity by Reshaping Yourself (2016) (OSA ELEVARTI – Rimodellare l’Umanità Rimodellando Te Stesso) – Un libro ispiratore-motivatore, di sviluppo personale, sul potere dell’Amore incondizionato e sull’importanza della consapevolezza, della presa di coscienza e dell’auto-responsabilità per cambiare la propria vita e quella degli altri;
• Autrice di PTSD: Conquering The Invisible (2015) (Disordine da Stress Post-traumatico: Conquistare l’Invisibile);
Autrice di Conquistare l’Invisibile – Approccio Olistico al PTSD (2015);
• Autrice di PTSD: Conquering The Invisible (Kindle) (2016);
• Autrice di Conquistare l’Invisibile – Approccio Olistico al PTSD (Kindle) (2016);
• Autrice di Disease and Healing Dynamics (Kindle) (2016) – Versione ridotta e kindle di The Dynamics of Disease and Healing – The Role That Perception and Beliefs Play In Our Health and Wellness (2015);
• Coautrice (Dr.ssa Anneli Sinkko, Ministro di Culto) di Hunting for The TREE of LIFE – A Spiritual Journey in the Garden Traditions (2016) (Andando a caccia dell’ALBERO della VITA – Un Viaggio Spirituale nelle Tradizioni del Giardino);
• Autrice di MENOPAUSE – The best years of my life (2018) (Paperback and Kindle Editions);
• Autrice di MENOPAUSA – I migliori anni della mia vita (2018) (Edizioni cartacea e kindle);
• Autrice di Ocean of Senses – a fiction story (2019). (Edizioni cartacea e kindle)
• Autrice di Oceano di Sensi – romanzo fiction (2019). (Edizioni cartacea e kindle).
Di recente, e precisamente il 25 febbraio 2019, su Protagonista Donna – Il magazine delle donne è stato pubblicato il mio articolo Texas. Il Sud da esplorare. Il mio articolo Co-creare la propria realtà – Lezione di coaching con Maria Teresa De Donato, Dottoressa in Salute Olistica sarà pubblicato su CLASS24 il 2 aprile.

Chi desiderasse avere la lista completa dei miei libri o ordinarli può visitare la seguente pagina Amazon:

https://www.amazon.it/s?k=maria+teresa+de+donato&__mk_it_IT=%C3%85M%C3%85%C5%BD%C3%95%C3%91&ref=nb_sb_noss_2

Al momento sto lavorando a varie pubblicazioni che affrontano tematiche diverse e che spero di ultimare quanto prima e di realizzare sia in italiano sia in inglese. Il mio prossimo libro sarà proprio il romanzo autobiografico-storico-genealogico che ho menzionato prima. Altri lavori “bollono in pentola”.
Sono anche un’appassionata blogger e pubblico regolarmente i miei articoli sul mio blog:

http://holistic-coaching-dedonato.blogspot.com/

in italiano, inglese e tedesco.

Coloro che volessero saperne di più possono visitare la mia Pagina di Autore Amazon su

https://www.amazon.com/Maria-Teresa-De-Donato-PhD/e/B019G68L8Q

e contattarmi attraverso i miei siti, blogs e sui vari social networks tra cui Facebook, Linkedin e Twitter.
Sarò ben lieta di entrare in contatto con i miei lettori.
Ringrazio la redazione di “Verso – Spazio letterario indipendente” per avermi regalato questa opportunità per raccontare di me. Alla prossima!

Tutti i diritti riservati agli autrici

“S come SPERANZA” di Maria Rosa Oneto

“S come SPERANZA” di Maria Rosa Oneto

L’etimologia della parola SPERANZA si ricollega al latino SPES (speranza) e a sua volta dalla radice Sanscrita che significa: rendere verso una meta.
Rappresenta, quindi, un sentimento, che nella tradizione CRISTIANA è anche una delle tre Virtù Teologali (insieme alla Carità e alla Fede), di aspettativa di un bene futuro, di fiducioso ottimismo verso il proprio destino e quello del Mondo intero.
SPERANZA, nella lingua Ebraica, deriva dal verbo “QWH” (sperare), il cui rispettivo sostantivo è “TIQWAH” (speranza) che vuol significare anche CORDA.
La corda, diviene così quel legame invisibile, che lega una persona a qualcuno o a qualcosa di indefinito che non ti lascia mai sola.
“La SPERANZA – per Papa Francesco – è un dono, un regalo dello Spirito Santo e per questo mai delude. La speranza è GESÙ. In Gesù Cristo, Persona Viva che si compie nell’Eucarestia, che è presente nella Sua Parola. È Cristo che rifà tutte le cose meravigliose della Creazione, è il motivo della Nostra Speranza. È questa speranza che non delude, perché Lui è Fedele, non può rinnegare se Stesso. È questa la Virtù della Speranza!”
Per Letterati, Filosofi e Poeti, la speranza in senso laico, assume svariate sfumature: può simboleggiare il desiderio passionale che si avvera. Il turbinio delle emozioni che scarnificano il dolore, permettendo all’Anima (Spirito) di riprendere quota.
Può significare: voglia e fiducia di guarire da un male corporale. Sanità di Mente e Cuore per chi è in grado di trascendere il presente e spaziare oltre i confini dell’apparenza. Sperare, rinsalda l’autostima sulle proprie capacità personali. Fortifica la volontà e rende saggi oltre i confini di un vissuto ripetitivo e stancante.
Dal punto di vista psicologico, la SPERANZA, non è stata ancora trattata a fondo. Per Moritz Lazarus (psicologo esperto delle emozioni), il fulcro della questione, riguarda soprattutto la controparte BIOLOGICA e FISIOLOGICA della speranza che sarebbe troppo scarsa per farla rientrare tra le emozioni che comunque scatenano forti reazioni fisiche (come la paura). In ambito psicologico, alla speranza viene dato un compito fondamentale, che è quello di supportare la MOTIVAZIONE; perché senza speranza cadrebbe ogni possibilità di cambiamento, riguardo a situazioni difficili.
Secondo Rick Snyder (uno dei massimi esponenti della Psicologia POSITIVA), la speranza è una sorta di MOLLA comportamentale e ne individua due aspetti.
L’ angentività (la convinzione di poter raggiungere i propri obiettivi) e i Percorsi (l’auspicio di riuscire ad ideare dei piani appositi per realizzarli).
Questi due Elementi, compongono il ” Potere a procedere!”
Quindi essere e mostrarsi positivi, è un “traguardo” di benessere, di “crescita” individuale, verso le “dolci sponde” della Speranza Collettiva.

Tutti i diritti riservati all’autrice

Foto Pixabay

“I POETICANTI” – quando la musica incontra la parola

(by I.T.Kostka)

Tra gli artisti Ospiti Speciali del programma “Verseggiando sotto gli astri…”, fin dalle prime puntate del 2015 tenutesi ancora presso il Centro della Ricerca e Formazione scientifica Cerifos di Milano, troviamo il duo musicale – teatrale ” I POETICANTI”: Roberta Turconi (attrice teatrale, canto) e Paolo Provasi (canto, ukulele, chitarra).

Questi due Artisti, molto amati e apprezzati dal pubblico, riescono a unire perfettamente l’arte letteraria alla sublime interpretazione teatrale e vocale di Roberta e alle originali note musicali di Paolo. Merita la nostra stima la loro grande professionalità e la carisma scenica dotata di una sensibilità veramente straordinaria. Il duo “I POETICANTI” partecipa con successo a numerosi prestigiosi eventi poetici e teatrali, alle rassegne internazionali come Bookcity di Milano, ai festival letterari e, spesso, alle performance collegate agli incontri dei Realisti Terminali.

• IDENTIKIT

I POETICANTI quando la musica incontra la parola, quando la poesia diventa canzone.

“I Poeticanti” hanno come identità espressiva la poesia in musica, recitazione e canto. Autori anche molto distanti tra loro per temperamento artistico ed epoca sono la fonte primaria di ispirazione del gruppo che ne ripercorre i versi sia in forma di canto con accompagnamento di vari strumenti musicali, sia attraverso la recitazione. La proposta viene arricchita dall’interpretazione di brani tratti da diari, lettere e vari testi in prosa; le liriche diventano quindi canzoni e le autrici e gli autori prendono vita attraverso la parola recitata dei loro scritti. La parte musicale è costituita solo da composizioni originali dei Poeticanti. Insieme ai più noti autori del passato e contemporanei, la “mission” dei Poeticanti è anche quella di far conoscere o riscoprire poetesse rimaste in ombra o mai seriamente valutate, soprattutto in epoche in cui la donna non aveva la possibilità di far sentire la propria voce.
Progetti realizzati, presentati e attualmente in repertorio:

● “Care voci di un tempo” – La poesia e gli scritti di Emilia Villoresi (1892-1979). CD allegato a: “Mi dici parole d’amore” antologia di poesie, edita da “La Vita Felice”, Milano, 2014.

● “Il tesoro nascosto” – favole e filastrocche tratte da Favole d’oggi (1936) di Emilia Villoresi (1892- 1979). CD allegato a: “Il tesoro nascosto”, edizioni “La memoria del mondo”, Magenta, 2015.

● Progetti con altri autori: Saffo, Emily Brontë, Sergio Corazzini, R. Tagore, Antonia Pozzi, Vittorio Sereni, Ada Negri, Sylvia Plath, Maria Luisa Spaziani, W. Wordsworth, J.Prévert, J.L. Borges, Guido Oldani, oltre a brani tradizionali in armonia con l’identità espressiva dei Poeticanti. Il tutto sempre intrecciato con la forma espressiva attorale.

I Poeticanti sono composti da: Roberta Turconi, attrice, voce recitante, canto; Paolo Provasi, canto, ukulele, chitarra; Eleonora Rapone, organetto.

“I POETICANTI” su YouTube:

https://youtu.be/m2ecWLheNdg

https://youtu.be/mNcHrH21EH8