POESIA POLACCA: SEI LIRICHE SCELTE di MARIAN JEDLECKI / SZEŚĆ POEZJI WYBRANYCH MARIANA JEDLECKIEGO

(di Izabella Teresa Kostka)

La poesia contemporanea polacca ha tanti volti e sfumature che come le onde del Mar Baltico lambiscono gli abissi della sensibilità umana. Proprio dalla bellissima città di Kołobrzeg, situata sulle sponde del mare, giungono i versi del poeta Marian Jedlecki conosciuto anche come “Marcin Jodłowski”.

La sua poetica è contenuta nelle poche ma essenziali parole scelte sempre con cura ed attenzione ai minimi dettagli, priva di interpunzione scorre interrottamente come le maree. Lascia tanto spazio all’immaginazione, all’interpretazione libera e “non forzata” di ogni singolo verso. Ogni strofa mette in evidenza la profonda riflessione esistenziale e la malinconia nordica. L’eterno dilemma del senso della vita e dell’umano pellegrinare, le domande senza risposta in dialogo / monologo con Dio e la spiritualità intensa di ogni parola arrivano direttamente al cuore, diventando parte integra di ciascuno di noi.

In seguito pubblico alcune sue poesie scelte nella mia traduzione.

Izabella Teresa Kostka, Milano giugno 2019

~

Polska poezja współczesna ma wiele oblicz i odcieni, które jak fale Morza Bałtyckiego obmywają głębiny ludzkiej wrażliwości. To właśnie z pięknego miasta Kołobrzeg, położonego nad brzegiem morza, docierają do nas wersy poety Mariana Jedleckiego, znanego także jako “Marcin Jodłowski”.

Wiersze zawarte w niewielu esencjalnych słowach, dobranych zawsze z uwagą i dbałością o każdy szczegół, pozbawione interpunkcji falują nieprzerwanie jak morskie przypływy. Pozostawiają wiele miejsca na wyobraźnię i wolną interpretację każdego zdania. Każda fraza uzewnętrznia głęboką, egzystencjalną refleksję i północną melancholię. Wieczny dylemat o sensie życia i ludzkiej pielgrzymki, pytanie bez odpowiedzi w dialogu / monologu z Bogiem i intensywna duchowość każdego słowa docierają bezpośrednio do serca, stając się stałą częścią każdego z nas.

Izabella Teresa Kostka, Mediolan 2019

Załączam sześć poezji wybranych Mariana Jedleckiego w moim tłumaczeniu.

GŁUCHOTA

Głucha jest noc mrok mgła
głuchy krzemień i drut kolczasty
głuche morze i puchacz
noc zbędna z nieobecności i pytań

ślepa jest noc i kamienie
ślepy kret co w ziemi ryje
ślepe są twoje włosy

niema jest nędza
pieśń świerszczy na łące
niema przędza i powietrze

kaleka tu cała natura
kalekie wołanie o pomoc
kaleki ten co tworzy krzyk

więc kto widzi?
kto słyszy?
kto woła?
chyba nie Bóg
a to też moja wina?

SORDITÀ

Sorda è la notte il buio la nebbia
sorda la selce e il filo spinato
sordo il mare e il gufo
la notte superflua di assenze e domande

cieca è la notte e le pietre
cieca la talpa che nella terra scava
ciechi sono i tuoi capelli

muta è la miseria
il canto delle cicale nel campo
muto il filato e l’aria

disabile tutta la natura
disabile un grido d’aiuto
disabile chi genera l’urlo

allora chi vede?
chi sente?
chi chiama?
forse non l’Iddio
anche questa è colpa mia?

WIRUS

Wyłączam telefon
juz nic nie chcę wiedzieć
przykre zdarzenia
zniekształcone prawdy
przeżute poglądy i odczucia
suponowane przez retuszerów
wypowiedziane myśli
przetransponowane słowa
zamieniane beznadziejnie
bezwiednie?
na swój obraz podobieństwo?
świadome nienawiści?
ze strachu?
przed czym?
bo nienawiść to dżuma
którą stworzyliście i rodzi strach określony
który teraz ma naszą twarz
a to wirus osobowości
na czas niepojęty
na wynos
na wprost na wszelki wypadek

VIRUS

Spengo il telefono
non voglio sapere più niente di
spiacevoli avvenimenti
verità contorte
masticati punti di vista e sentimenti
suggeriti dagli opinionisti
pronunciati pensieri
trasportate parole
scambiate senza speranza
all’insaputa?
alla propria immagine?
gli odi voluti?
della paura?
di cosa?
perché l’odio è peste
che avete generato e crea una paura ben definita
che ora ha il nostro volto
è il virus della personalità
al tempo inconcepibile
da asporto
dritto per ogni evenienza

PRZEMYŚLENIE 6

Każdego nowego dnia
wracamy do tej samej codzienności
tylko podświadomość jej zmienna
dopełniamy obrazy
naszego widzenia
naszych odczuć
naszej ułudy

wszystko co odchodzi ginie w wieczności
staje się tym samym szczególnie drogie
przez sekundę momentu wszechświata
wszystko co stworzył człowiek
jest dyskusyjne
jakie to nieszczęście
że człowiek umie niszczyć
afirmuje i odchodzi
święty zbrodniarz –
ecco homo

RIFLESSIONE 6

Ogni nuovo giorno
torniamo alla stessa quotidianità
soltanto il suo subconscio è mutevole
completiamo le immagini
della nostra percezione
del nostro sentire
della nostra illusione

tutto ciò che se ne va sparisce nell’eternità
diventa allo stesso tempo estremamente caro
per un secondo del momento dell’universo
tutto quello ch’è stato creato dall’uomo
è discutibile
peccato
che l’uomo sappia distruggere
ammira e si allontana
il sacro delinquente –
ecco homo

W PIJANEJ DRODZE DO EDENU

Ileż to razy śmiałem się pijany
aby ukryć łzy
ileż już masz róż
które wkładałem ci w dłonie
by nie pokazać ci miła
żem w potyczce z życiem
a mój powóz stacza się
w koleiny czasu aż po osie

kiedy słyszę jak wokół mnie
chce runąć świat
i widzę jak przyszłość
w którą wiarę kładłem
spada jak liść w jesiennej szarudze
ech kelner –
proszę podaj mi spokoju w dużej szklance
pomiędzy linią napięć
a roztrzepotaniem skrzydeł
w drodze do Edenu

SUL SENTIERO EBBRO VERSO L’EDEN

Quante volte ho riso ebbro
per nascondere le lacrime
quante sono le rose
che ti abbia messo nelle mani
per non farti vedere Cara
che sono in battaglia con la vita
e la mia carozza scivola
nei solchi del tempo fino all’asse

quando sento come intorno a me
vuole crollare il Mondo
e vedo come il futuro
nel quale ho posto la fede
cade come una foglia nella pioggia autunnale
eh cameriere –
portami per favore la tranquillità in un bicchiere
tra la linea delle tensioni
e lo svolazzare delle ali
sul sentiero verso l’Eden

TAK NA MARGINESIE

Nie jestem prochem
nie obrócę się w niego
w proch –
nie jestem niebem z nieba
jestem sam dla siebie niebem
i mój szklisty strop
jestem sam dla siebie ziemią
tak jak gleba z gliny
nie uciekłam znikąd do znikąd
i nie wrócę tam

oprócz samego siebie nie znam innej doli
w wzdętym nadmuchu wiatru
i w spękaniu skał
muszę siebie tutaj i tam
siebie rozproszonego
znaleźć

COSÌ A MARGINE

Non sono cenere
non ritornerò ad essa
alla cenere –
non sono cielo del cielo
sono cielo per me stesso
e il mio soffitto vitreo
sono terra per me stesso
come il suolo dal fango
non sono fuggito dal nulla al nulla
e non ci tornerò

a parte me stesso non conosco un altro destino
in un soffio gonfio del vento
e nelle crepe delle rocce
devo me stesso qui e ora
disperso
ritrovare

DZIADEK

Tkwił całe życie w Życiu
najpierw w łonie parę miesięcy
potem ssał pierś
komunia wojsko obłuda
kartki żywnościowe
był dziadkiem z obowiązku
uczciwość
ostatnich dziesięć lat konania
był sobą
i już go nie ma

NONNO

Esisteva tutta la vita nella Vita
all’inizio nel grembo per parecchi mesi
poi ciucciava il seno
la prima comunione il servizio militare la falsità
la regolamentazione del cibo
faceva il nonno per dovere
onestà
gli ultimi dieci anni di agonia
era se stesso
e già non c’è più

Marian Jedlecki

Poesie scelte dalla raccolta in lingua polacca “Ingrediencje / Ingredienti”

Traduzione: Izabella Teresa Kostka, Milano / Mediolan 2019

Tutti i diritti riservati all’autore

Prawa autorskie zastrzeżone

NOTA BIOGRAFICA

MARIAN JEDLECKI nato a Wieluń (Polonia), animatore culturale, ex marinaio. Scrive saggi, racconti, poesie. Sta per pubblicare il suo prossimo libro dedicato ai tempi delle avventure da marinaio, una raccolta di saggi “Myśli niepokorne / Pensieri ribelli” e tra sillogi poetiche “Sklejone marzenia / Sogni incollati”, “Alienacje / Solitudini” e “Półprawdy / Le mezze verità”. Risiede a Kołobrzeg, la città marittima in cui è il Presidente della filiale dell’Associazione degli Autori Polacchi.

Ha pubblicato nei seguenti almanacchi: “Dźwirzyńskie Lato Literackie / Estate Letteraria di Dźwirzyno”, “Świętokrzyski kwartalnik literacki / Il trimestrale letterario di Świętokrzyce”, sulle riviste “Nieznany świat / Mondo sconosciuto”, “Flesz / Flash”, “Kulisy Kołobrzeskie / Le quinte di Kołobrzeg” e anche durante la “Hybertiada” a Kołobrzeg nel 2009.

Le sue poesie troverete sul blog:

https://marcin50.wordpress.com

MARIAN JEDLECKI urodzony w Wieluniu, wieloletni animator kultury, przez wiele lat był marynarzem. Ten okres swojego życia – przygodę z morzem – wspomina ze szczególnym sentymentem.
Pisze opowiadania, felietony, poezję. Przygotowuje do wydania kolejną powieść z okresu marynarskiej przygody, zbiór esejów “Myśli Niepokorne” oraz trzy tomiki wierszy – ” Sklejone Marzenia”, „Alienacje” i “Półprawdy”. Mieszka w Kołobrzegu. Jest prezesem Stowarzyszenia Autorów Polskich o/Kołobrzeg.

Dotychczas publikował w almanachach – “Dźwirzyńskie Lato Literackie”, w „Literackim Kwartalniku Świętokrzyskim”, w czasopismach “Nieznany Świat”, “Flesz”, w “Kulisach Kołobrzeskich”, a także we wrześniu, w czasie Herbertiady w Kołobrzegu w 2009 roku.
Jego utwory znajdują się także na blogu:

https://marcin50.wordpress.com

Marian Jedlecki
Advertisements

SEZIONE POLACCA: Intervista alla poetessa polacca Jolanta Mielcarz / Wywiad z polską poetką Jolantą Mielcarz (a cura di Izabella Teresa Kostka)

WYWIAD z poetką JOLANTĄ MIELCARZ (rozmawia: Izabella Teresa Kostka)

1. I.T.K.: W ostatnich czasach mówi się wiele o kryzysie sztuki, literatury, a szczególnie poezji. Według Ciebie pisanie wierszy ma jeszcze jakiś cel? Jaka jest rola poezji w naszej zabieganej, informatycznej rzeczywistości?

J.M.: Nie wierzę do końca w kryzys sztuki i literatury. Zalewa nas oczywiście ocean kultury masowej, ale przecież zawsze tak było – popisy jarmarczne gromadziły tłumy, sztuka wysoka miała nieporównanie mniej odbiorców. A jeśli chodzi o poezję, trafnie wyraziła to Wisława Szymborska w wierszu “Niektórzy lubią poezję”:

“Niektórzy-
czyli nie wszyscy.
Nawet nie większość wszystkich, ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc (…)”

W moim odczuciu jednak poezja ma moc oddziaływania na nas, nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Jakiś czas temu syn moich znajomych, wówczas maturzysta, przeżywał dramat miłosny. Odeszła od niego dziewczyna, a on bardzo cierpiał. Stracił zainteresowanie dla całego świata, także dla czekających go egzaminów. Zupełnie przypadkiem wpadł mu w ręce tomik poezji Edwarda Stachury. Przeczytał proste słowa, oddające uczucia kogoś, także porzuconego przez ukochaną:

“Potem ona się zjawiła,
Wszystko dla niej porzuciłem
I kochałem ją, kochałem,
Śmierci nic się nie lękałem,
Potem poszła, luty był,
Już nie żyje ten, co żył.”

Jak sam później powiedział, słowa poety go uratowały. Pociechę znalazł w tym, że inni ludzie też przeżywali tak silne emocje i potrafili to wyrazić.
Żyjemy w czasach ostrej konkurencji, także na polu sztuki. Wielu twórców, nawet tych utalentowanych, szuka sposobów na zaszokowanie widza czy czytelnika. Wszystko już przecież było, wszystko zostało napisane albo namalowane, więc pozostaje gra konwencjami, prowokacja, zwrócenie na siebie uwagi za wszelką cenę. Nie mam nic przeciwko eksperymentom formalnym, ale najcenniejsze są odwieczne wartości: poszukiwanie piękna, prawdy i dobra. Myślę, że tylko taka poezja trafia do ludzkich serc, a obcowanie z nią staje się wewnętrzną potrzebą. A mówiąc żartobliwie: nawet jeśli taką potrzebę odczuwają tylko dwie osoby na tysiąc, w skali świata jest to nie byle co: 14 milionów ludzkich istnień.

2. I.T.K.: Jak zaczęła się Twoja przygoda literacka, to był niezależny wybór, czy raczej podążyłaś za namową i wzorem osób trzecich?

J.M.: To był mój własny wybór, a przygoda z poezją zaczęła się nieoczekiwanie dla mnie samej. Od zawsze kochałam sztukę i teatr, pasjonowała mnie też rzeźba i malarstwo. Jako dziecko grałam na pianinie, śpiewałam piosenki, recytowałam wierszyki. W szkole podstawowej grałam różne role w teatrzyku dla dzieci. Przed maturą rozważałam zdawanie do warszawskiej szkoły teatralnej, jednak przeważyło zamiłowanie do psychologii.
Na studiach trochę malowałam, ale poezja zawsze była ukryta w moim wnętrzu. Simonides z Keos już w V w p.n.e. powiedział: “Malarstwo jest milczącą poezją, a poezja – mówiącym malarstwem”, obrazując tym samym, jak te dwie dziedziny sztuki przenikają się i uzupełniają.
Po uzyskaniu dyplomu pracowałam jako pedagog specjalny i psycholog, najpierw w Polsce, potem w Stanach Zjednoczonych. Moja droga literacka rozpoczęła się po powrocie z USA do Polski. Zeszyt z pisanymi za oceanem wierszami zaginął, jednak starałam się je odtworzyć. Od 2014 roku moje utwory pojawiały się w różnych portalach poetyckich, zostały też zamieszczone w siedmiu antologiach. Urzekła mnie serdeczna atmosfera, jaka panowała w niektórych grupach, m.in. w “Kawiarence Poetyckiej”. Motywację do dalszej pracy znalazłam dzięki przyjaciołom i oczywiście dzięki pozytywnym, żywym reakcjom Czytelników. To były wspaniałe lata zdobywania przeze mnie wiedzy poetyckiej i twórczych inspiracji. Pracuję cały czas nad doskonaleniem swojego warsztatu, odkrywam nowe drogi rozwoju literackiego. Nadal publikuję wiersze w różnych portalach internetowych i na swojej stronie autorskiej.

3. I.T.K.: Często dyskutuje się nad różnicą pomiędzy tzw. “poezją kobiecą i męską”. Jesteś odzwierciedleniem delikatnej i subtelnej kobiecości, ale czy i Ty uważasz, że istnieją duże różnice pomiędzy pisarstwem przypisanym do płci?

J.M.: Moim zdaniem określenie “poezja kobieca” kojarzy się na ogół z twórczością mniej wartościową niż “poezja męska”. Kobietom przypisuje się zazwyczaj uczuciowość, subtelność, wrażliwość, czasem brak logiki. Domeną mężczyzn ma być rzeczowość, pewność siebie, przebojowość, twarde stąpanie po ziemi, dyscyplina intelektualna. Któż z nas nie spotkał jednak delikatnego, łatwo ulegającego nastrojom mężczyzny albo dość bezwzględnej kobiety? Myślę, że określone ludzkie cechy to sprawa indywidualna.
Czy można wyobrazić sobie poetę pozbawionego wrażliwości? Co miałby do zaoferowania czytelnikom? W jaki sposób mógłby skłonić innych do skupienia, pobudzić do refleksji moralnych? Nie dlatego podziwiam wiersze Haliny Poświatowskiej, że są “kobiece”, a utwory ks. Jana Twardowskiego dlatego, że są “męskie”. To po prostu wielka poezja, znajdująca drogę do ludzkich serc i umysłów. Jeśli nawet istnieją różnice pomiędzy twórczością pisarek i pisarzy, doceniam tę wzbogacającą inność, ale nie przywiązywałabym do tego zbyt dużej wagi.

4. I.T.K.: Żyjemy w czasach zwariowanego chaosu i, co najgorsze, agresywnego starcia różnorodnych kultur i religii. Jaką rolę może spełnić poezja i literatura w czasie dramatycznej migracji narodów? Jakie miejsce zajmuje religia w Twojej twórczości?

J.M.: Współczesny świat pełen jest konfliktów i sprzeczności. Obok państw o ugruntowanym systemie demokratycznym są kraje rządzone totalitarnie, duch tolerancji religijnej i ekumenizmu sąsiaduje z nienawiścią i fanatyzmem, obszary nędzy z bogactwem, idealizm ze skrajnym konsumpcjonizmem. Myślę, że sztuka może odegrać znaczącą rolę w dziele pojednania i zrozumienia, kształtowania postaw szacunku wobec indywidualnej i kulturowej odmienności. Jest to jedno z jej najważniejszych zadań. Z powodu migracji ludności z różnych obszarów kulturowych musimy nauczyć się współpracy i współżycia z ludźmi, posługującymi się innym językiem, często wyznającymi inną religię czy odmienne wartości, które wynikają z ich kultury.
Poezja i literatura we wszystkich epokach kulturowych angażowała uczucia i intelekt odbiorców. Dzieła, uznawane za uniwersalne, dotyczyły i dotyczą sytuacji człowieka w świecie. Bardzo bliski jest mi aforyzm Aleksandra Świętochowskiego, który powiedział, że żaden utwór literacki nie jest w stanie zmienić ludzi, ale są dzieła, pobudzające ich do zmiany.
W walce Polaków z systemem komunistycznym istotną rolę odegrało wielu pisarzy, m.in. Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Gustaw Herling – Grudziński, Tadeusz Różewicz czy Tadeusz Konwicki. Pisarze z wielu krajów świata nie pozostają obojętni także wobec współczesnych konfliktów.
Z odpowiedzią na drugie pytanie, dotyczące miejsca religii w mojej twórczości, mam pewien kłopot. Wierzę w Boga i traktuję ten dar jako Łaskę, głębokie wewnętrzne przeżycie. Jestem jak najdalej od jakichkolwiek teologicznych rozważań, nikomu też nie narzucam swojej wiary. Zwierzam się tylko z tego, kim jest dla mnie Bóg, czym jest poczucie Jego bliskości.

5. I.T.K.: W twoich dziełach wiele uwagi poświęcasz miłości, także tej uniwersalnej. Jesteś naprawdę tak romantyczna i sentymentalna, czy jest to tzw. “chwyt pod publiczność”, gdyż jak to się mówi “rynek kocha Erosa”?

J.M.: Miłość jest najsilniejszym z ludzkich uczuć. Próbuje z nim konkurować tylko… nienawiść. Gdybyśmy stworzyli katalog wszystkich możliwych motywów literackich, miłość znalazłaby się na pierwszym miejscu. W mojej twórczości, także w tomiku “Dotyk miłości”, miłość zajmuje ważne miejsce i według mnie jest kluczem do spełnienia w życiu. Może też ocalić ludzkość od złego. Jeśli chodzi o moją osobowość, to jestem niepoprawną romantyczką. Czas nie zabił we mnie tej cechy. Cenię sobie naturalność, szczerość i nikogo nie naśladuję. Piszę, co mi serce dyktuje – o miłości do Boga, do ludzi i natury, o uczuciach romantyczno – zmysłowych i o nadziei, którą noszę w sercu.
W moich wierszach jest oczywiście trochę erotyzmu, ale w żadnym wypadku nie mógłby on być kartą przetargową na rynku czytelniczym. To erotyzm sugerowany, czasem ukryty, więc jakie miałabym szanse w starciu z pisarzami, którzy na trzydziestu stronach opisują szczegółowo sceny erotyczne?

6. I.T.K.: Powróćmy na chwilę do Twojego dzieciństwa. Kim była mała Jola i o czym marzyła? Czy spełniły się Twoje pragnienia?

J.M.: Wczesne dzieciństwo spędziłam w podwarszawskim Aninie wśród kochającej rodziny. Przeżyłam tam niezapomniane chwile na łonie natury. Spacery z psami i zabawy z dziećmi w lesie były ekscytującym przeżyciem. W tamtych latach narodziło się moje umiłowanie przyrody i ojczystej ziemi. W wieku 6 lat przeprowadziłam się z rodziną do stolicy.
Byłam dzieckiem radosnym i pogodnym, ciekawym świata. Kochałam zwierzęta. W domu rodzinnym mieliśmy zawsze psa, który był naszym przyjacielem, chomika i akwarium z rybkami. A o czym marzyłam? Pragnęłam zostać w przyszłości panią weterynarz. Te plany się później rozwiały. Poczułam misję pomagania ludziom chorym. I to moje marzenie się spełniło. Pracowałam jako psycholog i pedagog w Polsce i USA.
Marzyłam również o podróżach, poznawaniu świata i innych kultur. I to pragnienie się spełniło. Dużo podróżowałam, nawiązywałam przyjaźnie, zwiedzałam zabytki. Wiem, niektóre marzenia na zawsze pozostają marzeniami. Ale uważam, że jeśli chociaż kilka z nich zrealizuje się, możemy czuć się szczęśliwi.

7. I.T.K.: Jakie jest Twoje zdanie o rynku literackim w Polsce? Jesteś usatysfakcjonowana z przebiegu swojej kariery i działalności, czy spotykasz się raczej z nieprzychylnością i tzw. “kliką uprzywilejowanych”?

J.M.: Nie jestem zawodową pisarką, to znaczy mam też inną pracę. Jak wiadomo poetą się nie jest, poetą się bywa. Trudno mi więc wypowiadać się na temat rynku literackiego w Polsce. Jak dotychczas spotykałam się z życzliwym przyjęciem mojej twórczości. Przede wszystkim przez czytelników, a to jest przecież najcenniejsze.

8. I.T.K.: Być albo mieć? Co ma dla Ciebie większą wartość: komercyjny sukces i wiele sprzedanych egzemplarzy czy stałe, ciepłe miejsce w sercach wrażliwych czytelników i uznanie profesjonalnej krytyki?

J.M.: Wizja komercyjnego sukcesu jest oczywiście nęcąca, ale dostępna niewielu poetom. Gdybym kiedyś zaczęła pisać kryminały, liczba sprzedanych egzemplarzy byłaby jakimś wykładnikiem sukcesu. A jeśli chodzi o wiersze, najbardziej sobie cenię uznanie czytelników. Oczywiście cieszy mnie także każda pozytywna opinia krytyków literackich.

9. I.T.K.: Co chciałabyś zmienić we własnym życiu artystycznym, jeśli mogłabyś narodzić się po raz drugi? Jeszcze raz wybrałabyś poezję?

J.M.: Jeśli mogłabym narodzić się ponownie, zdawałabym do wyższej szkoły teatralnej. Gdybym dostała drugą szansę, zdecydowanie chciałabym zostać aktorką. Bardzo cenię ten zawód. Daje on duże możliwości twórcze. Wybrałabym jednak także poezję, bez której już nie wyobrażam sobie życia. Na pewno dałoby się to pogodzić.

10. I.T.K.: Jak zachęciłabyś czytelnika do sięgnięcia po Twój zbiór poezji? Jak sądzisz, czym wyróżnia się Twe pisarstwo od innych licznych publikacji?

J.M.: Gdybym usłyszała to pytanie, gdy jeszcze mieszkałam i pracowałam w Stanach Zjednoczonych, z pewnością ułożyłabym sama dla siebie jakąś laurkę. Amerykanie uważają za rzecz oczywistą, że zawsze należy mówić o sobie jak najlepiej, eksponować wszystkie swoje umiejętności, podkreślać sukcesy. Już od pewnego czasu jestem jednak w Polsce i wróciły stare nawyki – trzeba zachować osobistą skromność, zostawić oceny swojej twórczości innym. Powiem więc tylko, że nie ulegam żadnym modom, moja poezja pisana jest sercem.

11. I.T.K.: O czym marzy dziewczyna, gdy dojrzewać zaczyna? Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

J.M.: Nauczyłam się żyć dniem dzisiejszym, cieszyć się życiem, każdą jego chwilą. Ponieważ jest lato, marzę o fantastycznych wakacjach. No i żeby zawsze gdzieś blisko mnie była muza poezji. Jak zwykle myślę również o tym, żeby moim najbliższym wiodło się jak najlepiej.
Moim pragnieniem jest pisać wiersze, które by przenosiły czytelników w lepszy świat, znajdowali w nich radość i odskocznię od codzienności.
A szczęście niech będzie dla wszystkich na wyciągnięcie ręki…

I.T.K.: Kochana Jolanto,
dziękuję Ci serdecznie za rozmowę i życzę, aby ta literacka przygoda przysporzyła Tobie wiele radości, miłych niespodzianek i satysfakcji. Jak to mówi się u nas we Włoszech “In bocca al lupo” czyli powodzenia “w pysku troskliwej wilczycy”.

J.M.: Dziękuję Kochana Izabello za przeprowadzony wywiad i piękne życzenia. Zabawny ten cytat, ale co kraj to obyczaj. Również życzę Tobie samych wspaniałych dni, wielu sukcesów artystycznych i satysfakcji z pracy.
Niech się nam spełniają nasze życzenia !!!

Poniżej zapraszam do zapoznania się z niektórymi wierszami autorki

Jolanta Mielcarz

POEZJE WYBRANE

DOTYK NIEBA

nad ziemią unosi się
duchowa kraina marzeń
poranna jutrzenka maluje
niezwykłe pejzaże
jasnym dotykiem budzi ziemię
otwiera bramy niebios

świetliste Anioły śpiewają
radosne modlitwy
wyjednają łaski Boże

odrodzenie
i moc spełnienia
odkryte w uwielbieniu

KRAINA SZCZĘŚCIA

zatraciłam siebie
w tworzeniu i zapomnieniu
w przebaczeniu i modlitwie
odrodziłam się na nowo
rozświetlona miłością
byłam jasnym światłem
wtopiłam się w bezkres
błękitu nieba
w krainę wiecznego
istnienia

na ziemi szczęście
to małe radości
tam jest potęga
nieskończonej miłości

BABIE LATO

babie lato pachnie lasem i wrzosami
lśni w refleksach złocistego słońca
jarzębiny tańczą koralami przybrane
świerszcze na skrzypcach grają koncert

srebrne pajęczyny chcą zaklinać czas
lecz nie zwróci nam lat minionych
chwila jest ważna – szepcze wiatr
zatrzymajmy szczęście w sobie

gwiaździsta noc uspokaja
fantazyjnie nam sny koloruje
twoje dłonie w moich dłoniach
skradłeś mi namiętny pocałunek

SAMOTNOŚĆ

samotni wśród ludzi
w zimnej ciszy i pustce
cisi odrzuceni
wrażliwi na zranienia
pokryci bliznami

są jak pył księżycowy
lub jak łzy letniego deszczu
samotne dusze

tęskniące za miłością
słuchają szumu wiatru
nad nieodgadnioną
przyszłością

serca obmywa smutek
ale i wiara
że wypełni je radość
i rozbłyśnie płomień życia

Wywiad z Jolantą Mielcarz przeprowadzony przez Izabellę Teresę Kostka w czerwcu 2019 r. i zamieszczony także na łamach dziennikarskiego blogu “Podtekst kulturalny”:

https://podtekstkulturalny.wordpress.com/2019/06/09/w-cztery-oczy-wywiad-z-poetka-jolanta-mielcarz/?preview=true

Inne artykuły dotyczące Jolanty Mielcarz:

https://podtekstkulturalny.wordpress.com/2019/05/31/prezentacje-jolanta-mielcarz-subtelna-poezja-bycia-kobieta/?preview=true

Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone

copyright©kostka.mediolan 2019

SEZIONE POLACCA / SEKCJA POLSKA: Baśniowość i polskość w twórczości URSZULI JOANNY WINTROWICZ

Oggi presento una delle mie connazionali residente in Italia, la poetessa Urszula Joanna Wintrowicz / Dzisiaj prezentuję z przyjemnością moją Rodaczkę zamieszkałą we Włoszech, poetkę Urszulę Joannę Wintrowicz. Miłej lektury Kochani!

Link do artykułu w języku polskim / link all’articolo in lingua polacca:

https://podtekstkulturalny.wordpress.com/2019/06/04/z-ziemi-polskiej-do-wloskiej-basniowosc-i-polskosc-w-tworczosci-urszuli-joanny-wintrowicz/?preview=true

PORTRETY: JOLANTA MIELCARZ – subtelna poezja bycia kobietą

(by I.T.Kostka)

“Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie, w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca, gdzie mieszka miłość.” (cyt. Audrey Hepburn)

Piękno poetki Jolanty Mielcarz ukryte jest w cudownych błękitnych oczach, które są odzwierciedleniem jej wrażliwej i delikatnej duszy artystycznej. Duszy świetlistej i czystej, wyrażającej emocje i osobiste rozterki za pośrednictwem wersów przepełnionych różnymi odcieniami miłości i głębokim człowieczeństwem. Twórczość Jolanty jest uosobieniem wrażliwej kobiecości, słowiańskiej melancholii i refleksyjności, miłości uniwersalnej, która nie konsumuje się tylko w relacjach pomiędzy mężczyzną i kobietą, ale dotyczy także strefy duchowej człowieka i wiary w Boga. Prostota i szlachetność uczuć, niepewność i zaduma nad ludzkim przemijaniem, pragnienie miłości idealnej, może odrobinę niedzisiejszej…

To wszystko przeplata się jak w złotym warkoczu w wierszach naszej Artystki, które są napisane bardzo subtelnym, pastelowym i przystępnym dla każdego językiem. W twórczości poetyckiej Jolanty Mielcarz nie znajdziecie krzyku, drapieżności i rozdzierającej szaty desperacji, przeciwnie, zostaniecie otuleni ciepłem i łagodnością, przytulnym i romantycznym zamyśleniem, szeptem… Odniesienia do klasycznych metafor i obrazów przyrody, do natury, do onirycznego świata marzeń i ukrytych pragnień zezwalają czytelnikowi na poczucie się jak w przysłowiowym “domowym ognisku”, ułatwiają utożsamienie się z autorką, gdyż każdy z nas rozpoznaje w Jej słowach cząstkę siebie.

Lektura płynna i naturalna, bez pustej i sztucznej retoryki sprawia, że wiersze Jolanty Mielcarz nadają się wspaniale na spokojne, jesienne wieczory przy zapalonym kominku.

Osobiście pragnęłabym jednak poznać naszą Poetkę także w innym, bardziej agresywnym wcieleniu, ale to jest już tylko moje prywatne spostrzeżenie.

Miłej lektury!

Izabella Teresa Kostka, Mediolan 2019

• KRÓTKI BIOGRAM

JOLANTA MIELCARZ – urodziła się i mieszka w Warszawie.
Dzieciństwo jednak spędziła w podwarszawskim Aninie
wśród piękna natury. Absolwentka WSPS – wydziału Resocjalizacji i Rewalidacji. Pracowała jako pedagog specjalny i psycholog w Polsce i w Stanach Zjednoczonych.
Z natury romantyczka, kochająca naturę i zwierzęta.
Interesuje się sztuką, poezją, malarstwem i podróżami.
Publikuje swoje wiersze na internetowej stronie autorskiej i w portalach kilku grup poetyckich. Pisze
utwory o miłości i wartościach, dzięki którym, według niej, życie ma głębszy sens.
Wiersze prezentowała w antologiach: “Kawiarenka Poetycka” (2015 i 2016), “Peron Literacki” (2017), “W zwierciadle ciszy” (2017) oraz “Poezja miłosna – Ogród
Zmysłów” (2017). W 2018 roku utwory Jolanty Mielcarz
znalazły się w amerykańskiej antologii “Boski Chór”. “Boski
Dramat” – Dzieło zbiorowe dla Autorów Symfonii Poetów, Pisarzy i Artystów, tom 4 (pod patronatem Virtualia Art).
W grudniu 2018 ukazał się debiutancki tomik autorki
“Dotyk miłości”, wydany przez @Novatorja Seria Wydawnicza Atrament, w którym znajduje się ponad sto wierszy. Motywami przeplatającymi się są wiara, nadzieja i miłość. I właśnie miłość wg Jolanty Mielcarz jest najpotężniejszą siłą, która potrafi zmieniać świat na lepszy i piękniejszy.

• NIEKTÓRE WIERSZE WYBRANE

WYMARZYŁAM CIEBIE

wymarzyłam ciebie
pośród nocy bezsennych
w pajęczynie złudzeń

odnalazłeś mnie
w błogich snach
pośród ciszy morskich fal

nauczyłeś mnie
prawdą serca i ciepłem dłoni
że wróci miłości blask

uwierzyłam raz jeszcze
w szczęścia czar

ORIENTALNE IMPRESJE

Zanurzmy usta w orientalnym winie
poczujmy smak znaczenia chwili
uwierzmy że czas nie przeminie
trwać będziemy ze sobą złączeni

tak bardzo pragnę beztroskiego lata
w gorących rytmach zatopić się cała
rozmawiać o szczęściu z melodią wiatru
w obłokach tańczyć z motylami

i tobie oddać swoją namiętność
w szaleństwie chwili tęczy wzruszenia
w oazie natury odnaleźć piękno
doznanie uczuć odkrywać

i tylko daj mi jasność jutrzenki
prawdę swej duszy szczerość spojrzenia
wtedy zapłonie uczucie szczęścia
w błogiej ciszy zapatrzenia

SZUKAŁAM CIEBIE

w cieniu samotności
szukałam ciebie
przybyłeś do mnie z gwiazd
rozświetliłeś mój świat

gorzki ból zniknął nagle
zamienił się w słodycz ust
prawda miłości dotknęła serca
i otworzyła bramy duszy

jasna moc spłynęła z nieba
zatraciliśmy się w sobie
cieple miłości spełnienia
w wieczności czasu

LATARNIE MIŁOŚCI

Odkrywamy siebie wciąż na nowo
w naszych sercach wzruszeń
poznajemy nieskończoność czasu
każda chwila jest podróżą

w szmaragdowych oceanach tęsknot
słonecznej krainie szczęścia
kąpiemy się w blasku nieba
śpiewamy radosne pieśni

oczyszczeni połączeni z ziemią
i sercem Najwyższego
stajemy się latarniami Jego miłości


wszystkie prawa zastrzeżone przez autorkę